Pniaki – bielszowicka strefa no-go

Zapewne wielu z Was słyszało o cieszących się wątpliwą sławą osiedlach (najczęściej zamieszkanych przez ludność muzułmańską) na Zachodzie Europy, określanych mianem no-go zones.  Spacer taką dzielnicą w biały dzień może skończyć się przykro – w owych „strefach podwyższonego ryzyka” kwitną bowiem takie zjawiska, jak bezrobocie, przemyt, narkotyki czy prostytucja, a policja interweniuje kilkaset razy częściej niż przeciętnie. Poziom przemocy i przestępczości jest tak wysoki, że uniemożliwia ludziom normalne funkcjonowanie i zmusza ich do życia w ciągłym strachu. Wspomniane patologie nie są bynajmniej zjawiskiem nowym, zrodzonym u zarania XXI stulecia.  Pod koniec XIX wieku, gdy Górny Śląsk (a wraz z nim nasze Bielszowice) wszedł na drogę industrializacji, odnotowano wyraźny wzrost przestępczości. I w tym przypadku wiodącą rolę odegrała migracja ludności. Wystarczy dodać, że pomiędzy  1830 a 1900 rokiem liczba mieszkańców Bielszowic wrosła dziesięciokrotnie!  Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, ilość niekoniecznie szła w parze z jakością – w rezultacie wielu „nowych” obywateli bielszowickiej gminy nie miało stałej pracy, a także często było na bakier z prawem.    Trudno więc się dziwić, iż kilka tutejszych osiedli zyskało z czasem fatalną reputację. W tej niechlubnej kategorii zdecydowany prym wiodły Pniaki.

Początki Pniaków mają ścisły związek z rozwojem przemysłu. Osiedle (jego niemiecka nazwa, Redendorf, czyli wieś Redena, upamiętnia Friedricha Wilhelma von Redena, dyrektora Wyższego Urzędu Górniczego we Wrocławiu, animatora rozwoju górnośląskiego górnictwa i hutnictwa na przełomie XVIII i XIX stulecia) powstało około 1790 roku. Pierwotnie funkcjonowały na tym obszarze dwa przysiółki: Pniaki i Redendorf, które z czasem zlały się w jedną dzielnicę (jeszcze sto lat temu Bielszowice dzieliły się nominalnie na kilka tego typu obszarów, m.in. Centrum, Kolonię, Krze oraz Kąty). Co ciekawe, w umysłach członków  lokalnych społeczności długo utrzymywał się ów swoisty podział, a jego ślady spotykane są jeszcze dziś (mieszkańcy Redendorfu na przykład,  z dumą podkreślali swą odrębność, a dla sąsiadów zza miedzy ukuli nieco złośliwe miano „Pniokorzy”). Bierze się to zapewne z faktu, iż Redendorf powstał prędzej,  niejako „oficjalnie” (stąd nazwa), a Pniaki… no cóż, pierwotnie ich obszar porastał gęsty las, który z początkiem XIX wieku został wykarczowany pod budowę rozwijającego się osiedla i istniejącej na jego terenie huty cynku. Funkcjonowanie  „Deutsche Hütte” datuje się na lata 1805/1822 – 1880, w tym też mniej więcej okresie ukształtowały się Pniaki. Natomiast początki Redendorfu sięgają ostatniego ćwierćwiecza XVIII stulecia, kiedy to z inicjatywy ówczesnych właścicieli bielszowickiego majątku, rodu Wilczków,  uruchomiono pierwsze kopalnie odkrywkowe: „Dorotheę” (1787) oraz „Henriettę” (1794).

REDEN
Hrabia Friedrich Wolfgang von Reden

W II połowie XIX wieku wydajność huty spadła; zakład zamknięto po roku 1870, w tym też okresie zlikwidowano „Henriettę”. Bielszowice, co prawda na krótko, bo do około 1895 roku, stały się na powrót miejscowością rolniczą. Podupadły przemysł  pozostawił  jednak „w spadku” rzesze robotników, rozsianych po licznych przysiółkach. Wprawdzie wielu z nich szybko znalazło zatrudnienie w zakładach funkcjonujących w ościennych miejscowościach (m. in. w Hucie „Pokój”, w Kopalni „Lithandra”, a także w Kopalni „Guido” w Zabrzu),  jednak część pozostała bez pracy, co skutkowało wzrostem przestępczości –  zwłaszcza na obszarze wspomnianych Pniaków. Osiedle zyskało mało zaszczytne miano przyczółka komunizmu, w którym życie religijne wielkiej większości ludności katolickiej całkowicie zamarło. Szczególnie głośnym echem odbiły się wydarzenia z 7 sierpnia 1894 roku, kiedy ludność tego osiedla – a także przylegających do niego Kreiskolonii i Czarnego Lasu, wszczęła rozruchy, które osławiły okolicę na całą Rzeszę Niemiecką. Do zajść doszło po tym, jak w wireckiej restauracji Izydora Lachmanna zorganizowano zebranie katolickich robotników.  Gdy jednak okazało  się, że prelegentem ma być jeden z miejscowych socjalistów, Prukop, władze cofnęły wydaną wcześniej zgodę. Rozeźleni robotnicy (których początkowo było niewielu, lecz na wieść o perturbacjach ich liczba wzrosła do około tysiąca), udali się wraz z niedoszłym mówcą  do pobliskiego kamieniołomu, gdzie zamierzano kontynuować wiec. Przybyli na miejsce żandarmi zażądali od tłumu rozejścia się, argumentując, że zgromadzenie jest nielegalne. Była to przysłowiowa iskra rzucona na beczkę prochu. Dalszy przebieg zdarzeń przypominał klasyczną tragifarsę. Niestety, nie obyło się bez rozlewu „robotniczej” krwi.

reden
Ulica Bytomska – widok na centrum Redendorfu

Między policjantami a robotnikami doszło do kłótni i przepychanek. Zaskakująco dobrze poinformowany reporter „Nowin Raciborskich” relacjonował: Robotnik Ploch grał na skrzypcach, a tłum krzyczał. Żandarm zakazał grać i schwycił go wreszcie za rękę. Na to miał Ploch rzucić się na ziemię, a tłum zawołał: „Żandarm zabił kogoś; będziemy świadczyć; żandarmowi nie wolno bić nikogo.”  W międzyczasie aresztowano dwie osoby, co dodatkowo zaogniło sytuację. W stronę stróżów prawa poleciały więc kamienie, a manifestanci uwolnili z ich rąk aresztowanych. Żandarmi raz jeszcze zażądali od ludzi rozejścia się, a wobec braku reakcji, otwarli ogień.  Trudno dociec, co nimi kierowało, w każdym razie była to decyzja najgorsza z możliwych, dająca manifestantom do ręki potężny argument, odtąd bowiem walczyli już nie tylko o prawo do organizowania wiecu, lecz wymierzali sprawiedliwość, próbując pomścić ofiary (zginęła na szczęście tylko jedna z obecnych kobiet, mieszkanka Bielszowic, robotnica Etzlerowa).

Wkrótce role uległy zamianie – ścigający stali się ściganymi. Rozjuszony tłum zupełnie wymknął się spod kontroli. Raz jeszcze oddajmy głos wysłannikowi „Nowin Raciborskich”: Kamienie padały jeszcze gęściej, niż początkowo, i urzędnicy uciekli do restauracji, gdzie zatarasowali drzwi za sobą. Robotnicy rzucili się na dom, uszkodzili go, kilku do­tarło na podwórze, skąd wypędzili ich żandarmi pałaszami. Była to więc regularna bitwa, której wynik, patrząc z perspektywy nieudolnych stróżów prawa, był co najmniej niepewny. Żandarmi uzyskali jednak niebawem nieocenione wsparcie. Mniej więcej po upływie godziny przybyli urzędnikom na pomoc dwaj żandarmi piesi i jeden konny, natarli na tłum pałaszami i strzelali do niego. Z czasem rozpędzono robotników i oddział wojska, powołany z Bytomia nie znalazł już nic do roboty. Tak oto dobiegło końca starcie, o którym miały po latach krążyć legendy. O przebiegu „bitwy o Pniaki” informowały wszystkie niemal górnośląskie gazety, a wieści o zajściach dotarły ponoć nawet do samego Berlina.

D_MYRCmXUAARI66
Kościół pw. Ducha Świętego, widok z okresu międzywojennego

Po kilku miesiącach odbył się proces, w którym na ławie oskarżonych zasiadło 57 osób – w większości mieszkańców Bielszowic, Pniaków, Wirku, Czarnego Lasu i Nowej Wsi. Za zaburzanie spokoju na kary od 1 miesiąca do 2 lat więzienia skazano łącznie 26 osób – w tym dwoje mieszkańców Bielszowic i trzech robotników z Pniaków. Na utrzymanie rodzin więźniów zbierano wśród mieszkańców datki.

Wspomniany w tekście Rudolf Prukop (rębacz z kopalni „Królowa Luiza”, której sporą część załogi stanowili mieszkańcy Bielszowic) był jednym z inicjatorów powstania pierwszego na Górnym Śląsku związku zawodowego górników. W maju 1894 roku (czyli na kilka miesięcy przed zajściami w Pniakach) uczestniczył w międzynarodowym kongresie górniczym w Berlinie. Prukop stawił się w stolicy Cesarstwa wraz z innym pracownikiem wspomnianej kopalni, Franciszkiem Krawczykiem,  jako  mąż zaufania załogi. Prezydent rejencji opolskiej relacjonował: Obydwaj […] wyjechali jako delegaci na kongres górniczy, mimo że odmówiono im udzielenia urlopu, otrzymali wypowiedzenie pracy […] Opierając się na znanym żądaniu ośmiogodzinnego dnia pracy, przy pomocy różnego rodzaju obietnic poprawy położenia ekonomicznego robotników, obrabiali systematycznie załogę kopalni państwowej „Köninin Louise” i nakłaniali do wstępowania do założonej przez nich komórki bochumskiego, socjaldemokratycznego Związku Górników. […] W ciągu 2 miesięcy przystąpiło do tej organizacji prawie 3000 płacących członków. Bezpośrednim skutkiem działalności Prokupa było zawiązanie się w Zabrzu w czerwcu 1894 roku oddziału Związku Górników – pierwszej tego typu organizacji na Górnym Śląsku. Po wydarzeniach w Pniakach został on przez władze zdelegalizowany, mimo to agitacja socjaldemokratyczna na obszarze powiatów zabrskiego i bytomskiego trwała nadal.

NomcPd1aI438QElnbX
Centrum Czarnego Lasu współcześnie

Pniaki tymczasem nadal pozostawały obszarem „podwyższonego ryzyka”. W okresie II Rzeczypospolitej (przypadającym na Górnym Śląsku na lata 1922-1939) liczba mieszkańców osiedla wzrosła do ponad dwóch tysięcy, a na początku lat 30. odnotowano ponowny wzrost bezrobocia. Na terenie dawnej huty i kopalni zakładano liczne biedaszyby, a część ludności trudniła się przemytem, szmuglując towar z pobliskich Niemiec.   Mimo że w Pniakach stosunkowo dobrze rozwijało się życie kulturalne i sportowe (działały m. in. chór oraz kluby piłkarskie, palantowe, szachowe i rowerowe), na ulicach było niebezpiecznie i dochodziło do częstych kradzieży, a nawet morderstw. Innym niepokojącym zjawiskiem był zanik religijności – bardzo niewielu mieszkańców osady praktykowało, dlatego władze duchowne postanowiły temu zaradzić,  zakładając w Pniakach nową stację duszpasterską, której teren został wydzielony z obszaru parafii bielszowickiej. Taka była geneza najbardziej „kolorowej” świątyni Rudy Śląskiej – kościoła pw. Ducha Świętego, konsekrowanego w 1938 roku na terenie należącym ongiś do „Deutsche Hütte”.  Opowiemy o nim szczegółowo przy innej okazji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s