Wilczkowie – pierwsi bielszowiccy kapitaliści

Niewielu dziedziców bielszowickich dóbr zrobiło równie imponującą karierę w tak krótkim czasie, co Maciej Wilczek – włodarz wsi w latach 1772-1778.  Ta barwna i nieszablonowa postać jest już nieco zapomniana. Niesłusznie, bowiem przykład Wilczka (a także jego syna, Pawła) okazuje się pouczający – zwłaszcza w epoce powszechnego utyskiwania na bierność młodego pokolenia.

Maciej Wilczek pojawił się na dziejowej arenie właściwie znikąd, i,  jak na parweniusza przystało, bez zbędnej kalkulacji, niczym przysłowiowy taran konsekwentnie parł do przodu, osiągając status jednej w najbardziej wpływowych postaci Górnego Śląska przełomu XVIII i XIX wieku.  Jego casus dowodzi, że pracowitość, połączona z odrobiną tupetu i nieodzowną w takich przypadkach dawką szczęścia, może czynić cuda. Można powiedzieć, że zjawił się w Bielszowicach w odpowiednim momencie. Ich poprzedni właściciel, hrabia Reder, nie miał bowiem pomysłu na rozwój osady. W połowie XVIII wieku do Bielszowic ciągle jeszcze nie zawitało górnictwo; wśród 226 mieszkańców (dane z roku 1783) większość utrzymywała się z pracy na roli, było dosłownie kilku młynarzy, arendarzy, kamieniarzy i hutników. Ale nowa epoka – czasy „pary i kłębów dymu”, zbliżała się milowymi krokami. Nie rozumiał tego Reder (bo nie był, w przeciwieństwie do Wilczka czy Karola Goduli, wizjonerem), dlatego w 1772 roku odsprzedał Bielszowice za śmiesznie niską sumę 4 tysięcy talarów baronowi Maciejowi Wilczkowi (w dokumentach spotykamy często pisownię: Mathias Wiltzek). Jeśli którakolwiek z dat związanych z dziejami Bielszowic zasługuje na miano momentu zwrotnego, jest nią właśnie rok 1772.

AK-Hindenburg-Waldbad-Mathesdorf-Maciejow-a
Zabrze-Maciejów, kąpielisko. Nazwa miejscowości upamiętnia jej założyciela, Macieja Wilczka.

Co wiemy o Wilczku? Nowy dziedzic Bielszowic urodził się w roku 1718 lub 1720 w Koźlu jako syn tamtejszego burmistrza Andrzeja Jakuba Wilczka. Spośród wszystkich właścicieli bielszowickich dóbr, jako jedyny przeszedł drogę „od zera do milionera” w iście „godulowym” stylu – jego ojciec nie posiadał bowiem nic oprócz kiepsko płatnej pracy i niepotwierdzonego tytułu szlacheckiego.  Jeszcze przed wojnami śląskimi, tj. przed rokiem 1740, Maciej pracował w Pyskowicach jako poborca podatkowy; w tym też czasie poślubił Dorotę von Kuffka z Opola, dzięki czemu wszedł w posiadanie Wieszowej. W 1764 roku Wilczek przeniósł swą siedzibę do Zabrza. Z czasem został właścicielem rozległego obszaru – oprócz Bielszowic dysponował Chudowem, Zabrzem, Stolarzowicami oraz zamkiem w Raciborzu, gdzie krótko też mieściła się jego siedziba. Wraz ze wzrostem majętności Macieja rosło znaczenie rodu, czego ukoronowaniem było odnowienie tytułu szlacheckiego (1769) i wyniesienie Wilczka do rangi barona (29.03.1787). Wprawdzie Maciej nie cieszył się tytułem długo, zmarł bowiem na przepuklinę 12 września 1790 roku na zamku w Zabrzu, jednak umierał spełniony jako jeden z głównych kreatorów tutejszego przemysłu górniczego, milioner oraz… ojciec 26 dzieci. Oddajmy głos ks. Knosale: Maciej baron Wilczek na podstawie swoich dokonań uchodził za najbardziej znamienitego i wielkiego człowieka w okolicy Zabrza. Z biednego syna podrzędnego burmistrza, stał się właścicielem milionowej fortuny. Lecz nie tylko w tym leżą jego największe zasługi. Nieprzemijające jego dzieło powstało za panowania Fryderyka Wielkiego […] Samo Zabrze było ośrodkiem rozkwitu i zmian administracyjnych. Zamek zabrzański został odnowiony i przyozdobiony freskami przez artystę malarza Zippera. Za zamku zbiegały się nici wszystkich poczynań gospodarczych, przemysłowych i kolonizacyjnych Wilczka. Dodajmy, że Maciej potrafił umiejętnie dbać o swój wizerunek. Otaczał opieką ubogich,  dlatego cieszył się wśród gminu opinią dobrego, sprawiedliwego pana. Baron zwykł na przykład powierzać funkcje chrzestnych swych dzieci (tylko kilkoro z nich ochrzcił w Zabrzu) miejscowym biedakom. Chrzestnymi Doroty Agaty Tekli oraz Józefy Marianny Teresy zostali więc miejscowi żebracy.

kam
Mapa z początku XIX wieku przedstawiająca Bielszowice oraz Kolonie Pawłów Górny i Pawłów Dolny.

Nieco mniej wiadomo na temat działalności Wilczka w Bielszowicach. Baron rzadko odwiedzał swe dobra, w związku z czym ich zarządem zajmowali się plenipotenci, z których najbardziej znanym był Szymon Guzi. Wywiązywali się ze swych zadań wybornie, o czym świadczą zachowane statystyki.  W latach 1774-1776 założono na obrzeżach wsi trzy nowe kolonie: Pawłów Górny i Pawłów Dolny (niem. Ober/Nieder Paulsdorf; nazwany tak na cześć syna Macieja, Pawła) oraz Kończyce (Kunatów, niem. Kunzendorf; tu z kolei upamiętniono nazwę rodowego zamku Kończyc koło Cieszyna).  Z pozostałych osiedli warto wspomnieć o Dorotce, nazwanej tak na cześć żony dziedzica. Początkowo mieścił się tam folwark, następnie szyb powietrzny kopalni „Bielszowice” (Dorotkawetterschacht). Nieco później natomiast, około połowy XIX wieku założono na tym terenie osiedle Diebsdorf (wieś złodziei), przemianowane z czasem na Liebsdorf. Pozostałe dwa istniejące wówczas folwarki: Niwe i Suwatsch (Suwacz, Zuwacz na obszarze obecnego osiedla „Fińskich domków”), powstały najprawdopodobniej nieco wcześniej. Warto też dodać, iż dzięki szczodrości dziedziców przebudowano bielszowicki kościół (pracami kierował ówczesny proboszcz, ks. Franciszek Kulanek).

         W 1778 roku wskutek „wewnątrzrodowej” transakcji baron Maciej Wilczek odsprzedał majątek bielszowicki za sumę 33 333 talarów (według innej wersji za 56 666 talarów) swemu synowi, Pawłowi. Jednakże już w 1794 roku miejscowość miała nowego dziedzica, którym został po wypłaceniu 135 tysięcy talarów hrabia Ditlef Schlippenbach. Bielszowice z roku 1794 znacznie jednak różniły się od Bielszowic z roku 1772. Tamte, feudalne i zacofane, pod koniec XVIII wieku stanowiły już poniekąd melodię przeszłości. Właśnie bowiem w roku 1794 Paweł Wilczek otrzymał nadanie kopalni „Henriette” – pierwszego bielszowickiego zakładu wydobywczego „z prawdziwego zdarzenia”. Po kilkunastu  latach obok powstanie całkiem duża huta cynku (piszemy o niej w innym artykule), a w parafialnych metrykach, przy nazwiskach bielszowiczan miast dotychczasowych adnotacji: kmieć, zagrodnik lub chałupnik, królować będzie zwrot: górnik.

         Podsumowanie? Jeśli w ciągu zaledwie 22 lat wartość majątku wzrasta z 4 do 135 tysięcy talarów (czyli, uwaga, o 3400%!), można mówić o błędzie w obliczeniach albo o gospodarczym cudzie, rewolucji i transformacji wielkiego kalibru. Stali za nią Wilczkowie – pierwsi bielszowiccy kapitaliści z prawdziwego zdarzenia, lokalni wizjonerzy, pionierzy przemysłu węglowego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s