Wilczkowie – pierwsi bielszowiccy kapitaliści

Niewielu dziedziców bielszowickich dóbr zrobiło równie imponującą karierę w tak krótkim czasie, co Maciej Wilczek – włodarz wsi w latach 1772-1778.  Ta barwna i nieszablonowa postać jest już nieco zapomniana. Niesłusznie, bowiem przykład Wilczka (a także jego syna, Pawła) okazuje się pouczający – zwłaszcza w epoce powszechnego utyskiwania na bierność młodego pokolenia.

Maciej Wilczek pojawił się na dziejowej arenie właściwie znikąd, i,  jak na parweniusza przystało, bez zbędnej kalkulacji, niczym przysłowiowy taran konsekwentnie parł do przodu, osiągając status jednej w najbardziej wpływowych postaci Górnego Śląska przełomu XVIII i XIX wieku.  Jego casus dowodzi, że pracowitość, połączona z odrobiną tupetu i nieodzowną w takich przypadkach dawką szczęścia, może czynić cuda. Można powiedzieć, że zjawił się w Bielszowicach w odpowiednim momencie. Ich poprzedni właściciel, hrabia Reder, nie miał bowiem pomysłu na rozwój osady. W połowie XVIII wieku do Bielszowic ciągle jeszcze nie zawitało górnictwo; wśród 226 mieszkańców (dane z roku 1783) większość utrzymywała się z pracy na roli, było dosłownie kilku młynarzy, arendarzy, kamieniarzy i hutników. Ale nowa epoka – czasy „pary i kłębów dymu”, zbliżała się milowymi krokami. Nie rozumiał tego Reder (bo nie był, w przeciwieństwie do Wilczka czy Karola Goduli, wizjonerem), dlatego w 1772 roku odsprzedał Bielszowice za śmiesznie niską sumę 4 tysięcy talarów baronowi Maciejowi Wilczkowi (w dokumentach spotykamy często pisownię: Mathias Wiltzek). Jeśli którakolwiek z dat związanych z dziejami Bielszowic zasługuje na miano momentu zwrotnego, jest nią właśnie rok 1772.

AK-Hindenburg-Waldbad-Mathesdorf-Maciejow-a
Zabrze-Maciejów, kąpielisko. Nazwa miejscowości upamiętnia jej założyciela, Macieja Wilczka.

Co wiemy o Wilczku? Nowy dziedzic Bielszowic urodził się w roku 1718 lub 1720 w Koźlu jako syn tamtejszego burmistrza Andrzeja Jakuba Wilczka. Spośród wszystkich właścicieli bielszowickich dóbr, jako jedyny przeszedł drogę „od zera do milionera” w iście „godulowym” stylu – jego ojciec nie posiadał bowiem nic oprócz kiepsko płatnej pracy i niepotwierdzonego tytułu szlacheckiego.  Jeszcze przed wojnami śląskimi, tj. przed rokiem 1740, Maciej pracował w Pyskowicach jako poborca podatkowy; w tym też czasie poślubił Dorotę von Kuffka z Opola, dzięki czemu wszedł w posiadanie Wieszowej. W 1764 roku Wilczek przeniósł swą siedzibę do Zabrza. Z czasem został właścicielem rozległego obszaru – oprócz Bielszowic dysponował Chudowem, Zabrzem, Stolarzowicami oraz zamkiem w Raciborzu, gdzie krótko też mieściła się jego siedziba. Wraz ze wzrostem majętności Macieja rosło znaczenie rodu, czego ukoronowaniem było odnowienie tytułu szlacheckiego (1769) i wyniesienie Wilczka do rangi barona (29.03.1787). Wprawdzie Maciej nie cieszył się tytułem długo, zmarł bowiem na przepuklinę 12 września 1790 roku na zamku w Zabrzu, jednak umierał spełniony jako jeden z głównych kreatorów tutejszego przemysłu górniczego, milioner oraz… ojciec 26 dzieci. Oddajmy głos ks. Knosale: Maciej baron Wilczek na podstawie swoich dokonań uchodził za najbardziej znamienitego i wielkiego człowieka w okolicy Zabrza. Z biednego syna podrzędnego burmistrza, stał się właścicielem milionowej fortuny. Lecz nie tylko w tym leżą jego największe zasługi. Nieprzemijające jego dzieło powstało za panowania Fryderyka Wielkiego […] Samo Zabrze było ośrodkiem rozkwitu i zmian administracyjnych. Zamek zabrzański został odnowiony i przyozdobiony freskami przez artystę malarza Zippera. Za zamku zbiegały się nici wszystkich poczynań gospodarczych, przemysłowych i kolonizacyjnych Wilczka. Dodajmy, że Maciej potrafił umiejętnie dbać o swój wizerunek. Otaczał opieką ubogich,  dlatego cieszył się wśród gminu opinią dobrego, sprawiedliwego pana. Baron zwykł na przykład powierzać funkcje chrzestnych swych dzieci (tylko kilkoro z nich ochrzcił w Zabrzu) miejscowym biedakom. Chrzestnymi Doroty Agaty Tekli oraz Józefy Marianny Teresy zostali więc miejscowi żebracy.

kam
Mapa z początku XIX wieku przedstawiająca Bielszowice oraz Kolonie Pawłów Górny i Pawłów Dolny.

Nieco mniej wiadomo na temat działalności Wilczka w Bielszowicach. Baron rzadko odwiedzał swe dobra, w związku z czym ich zarządem zajmowali się plenipotenci, z których najbardziej znanym był Szymon Guzi. Wywiązywali się ze swych zadań wybornie, o czym świadczą zachowane statystyki.  W latach 1774-1776 założono na obrzeżach wsi trzy nowe kolonie: Pawłów Górny i Pawłów Dolny (niem. Ober/Nieder Paulsdorf; nazwany tak na cześć syna Macieja, Pawła) oraz Kończyce (Kunatów, niem. Kunzendorf; tu z kolei upamiętniono nazwę rodowego zamku Kończyc koło Cieszyna).  Z pozostałych osiedli warto wspomnieć o Dorotce, nazwanej tak na cześć żony dziedzica. Początkowo mieścił się tam folwark, następnie szyb powietrzny kopalni „Bielszowice” (Dorotkawetterschacht). Nieco później natomiast, około połowy XIX wieku założono na tym terenie osiedle Diebsdorf (wieś złodziei), przemianowane z czasem na Liebsdorf. Pozostałe dwa istniejące wówczas folwarki: Niwe i Suwatsch (Suwacz, Zuwacz na obszarze obecnego osiedla „Fińskich domków”), powstały najprawdopodobniej nieco wcześniej. Warto też dodać, iż dzięki szczodrości dziedziców przebudowano bielszowicki kościół (pracami kierował ówczesny proboszcz, ks. Franciszek Kulanek).

         W 1778 roku wskutek „wewnątrzrodowej” transakcji baron Maciej Wilczek odsprzedał majątek bielszowicki za sumę 33 333 talarów (według innej wersji za 56 666 talarów) swemu synowi, Pawłowi. Jednakże już w 1794 roku miejscowość miała nowego dziedzica, którym został po wypłaceniu 135 tysięcy talarów hrabia Ditlef Schlippenbach. Bielszowice z roku 1794 znacznie jednak różniły się od Bielszowic z roku 1772. Tamte, feudalne i zacofane, pod koniec XVIII wieku stanowiły już poniekąd melodię przeszłości. Właśnie bowiem w roku 1794 Paweł Wilczek otrzymał nadanie kopalni „Henriette” – pierwszego bielszowickiego zakładu wydobywczego „z prawdziwego zdarzenia”. Po kilkunastu  latach obok powstanie całkiem duża huta cynku (piszemy o niej w innym artykule), a w parafialnych metrykach, przy nazwiskach bielszowiczan miast dotychczasowych adnotacji: kmieć, zagrodnik lub chałupnik, królować będzie zwrot: górnik.

         Podsumowanie? Jeśli w ciągu zaledwie 22 lat wartość majątku wzrasta z 4 do 135 tysięcy talarów (czyli, uwaga, o 3400%!), można mówić o błędzie w obliczeniach albo o gospodarczym cudzie, rewolucji i transformacji wielkiego kalibru. Stali za nią Wilczkowie – pierwsi bielszowiccy kapitaliści z prawdziwego zdarzenia, lokalni wizjonerzy, pionierzy przemysłu węglowego.

Co wiadomo o pierwszych mieszkańcach Bielszowic?

W jednym z pierwszych wpisów na naszym blogu informowaliśmy o najstarszych dziedzicach Bielszowic, rodzinie Bielczowskich. Z zachowanych źródeł wynika, że jej przedstawiciele władali miejscowością już w połowie XV stulecia. A co możemy powiedzieć o pozostałych mieszkańcach wioski z tego okresu? Tu sprawa się komplikuje.

         Liczba ludności Bielszowic do połowy XIX wieku była niewielka i długo utrzymywała się na stałym poziomie. Miało na to wpływ stosunkowo późne rozpoczęcie eksploatacji węgla w tym rejonie (do końca XVIII wieku Bielszowice były osadą rolniczą, choć funkcjonowało tu też kilka niewielkich zakładów przemysłowych: kuźnica żelaza, gorzelnia, cegielnia, a także kilka młynów wodnych). Zdaniem ks. Józefa Knosały w 1749 roku we wsi mieszkało 49 rodzin. Wynika z tego, że w połowie XVIII wieku wioskę zamieszkiwało około 250 osób (ks. Knosała przypuszcza, że nawet 360).  W 1783 roku wieś liczyła 226 mieszkańców, tak więc nastąpił ubytek ludności, co mogło być skutkiem niedawno zakończonych wojen śląskich.  Możemy w tym miejscu posiłkować się danymi zawartymi w księgach metrykalnych parafii bielszowickiej, założonych w końcu XVIII wieku (najstarsze bielszowickie metryki chrztów, ślubów i zgonów przechowywane są obecnie w Archiwum Archidiecezjalnym w Katowicach). Pomocny okazuje się też protokół wizytacyjny parafii bielszowickiej z 1749 roku. Z jego treści wynika, że we wsi mieszkało wówczas 5 kmieci, 30 zagrodników, 7 chałupników posiadających pole i 7 hutników. W roku 1783 doliczono się z kolei 4 kmieci, 12 półkmieci (półłanników), 34 zagrodników, 14 chałupników i 4 młynarzy.

Praca-
Średniowieczni chłopi odpracowujący pańszczyznę

         Są to jednak źródła stosunkowo późne. Aby poznać imiona pierwszych bielszowiczan, należy sięgnąć do Rejestru (urbarza) wolnych chłopów ziemi bytomskiej, datowanego na przełom XV i XVI stulecia. Dokument wymienia imiona Czecha, Jakuba, Sczastnego, Mikolaya, Opala, Sswiecza, Jana, Lukassa, Kuwika i Kiepka. Podano też wysokość pańszczyzny, która wynosiła wówczas 3 grosze od łana – z zapisu wynika, że uiściło ją dziewięciu gospodarzy (Belczowicze Viiij lidi zaplatili). Ks. Knosała, powołując się na źródła z końca XVII wieku, przedstawia następujący spis mieszkańców Bielszowic (zachowano pisownię oryginalną):

Wawrzyniec Kurpak, rodz. ca. 1677 r.

Tomasz Galwas, rodz. 1681 r.

Magdalena Promny, żona młynarza

Piotr Studnik, rodz. 1686 r.

Zofja Studnik, rodz. 1689 r.

Marcin Botór, rodz. 1687 r.

Andrzej Fedeliński, rodz. 1687 r., Jadwiga jego żona

Dominik Domin, rodz. 1687 r.

Jerzy Bronni, rodz. 1689 r. (Promny?)

Marjanna Hutka, rodz. 1689 r., właścicielka młyna

Jerzy Cop, rodz. 1689 r.

Mateusz Krok, rodz. 1692 r.

Florjan Pieścioch, rodz. 1694 r.

Jakób Jaśczura, rodz. 1699 r.

Marcin Chwist, rodz. 1696 r., dożył lat 101, zmarł dnia 27 kwietnia 1797 r.

Jan Kratochwil, Kaspar Jaśczura, Wojciech Botór, Bernard Copik, Jakób Walężyk, Franciszek Skoczowski, Stanisław Tzap (Cop), karczmarz Walenty Matuła, młynarz Jerzy Sowa – urodzili się mniej więcej w tych samych latach. Zwróćmy uwagę, że dominowały imiona i nazwiska typowo polskie (pierwsze niemieckie pojawiły się dopiero na przełomie XVIII i  XIX wieku).

         Co ciekawe, w tamtym okresie w Bielszowicach osiedliło się kilka rodzin z sąsiedniej Polski (jak wiadomo w XVII wieku Górny Śląsk znajdował się poza granicami Rzeczpospolitej) oraz innych państw. Byli to:

  • szlachcianka Anna z Zagórskich
  • szlachcianka Antonia z Zagórskich
  • Gotlieb Pohl z Edenburga na Węgrzech
  • Antoni Neuman z Austrii
  • Wojciech Madejski z Polski
  • Balcer Szękała z Polski
  • Antoni Budny z Polski
  • Józef Tomaszowski z Małopolski
  • Andrzej Romanowski z Krakowa
  • Samuela Golak z Austrii
  • Mikołaj Gajowski z Austrii
  • Jana Góralczyk z Polski
  • Różyna Raymanowa z Polski.

    W roku 1829 roku Bielszowice zamieszkiwały 364 osoby. Postępujące uprzemysłowienie, zwłaszcza po uruchomieniu kopalń „Henriettea” i „Regenbogen” spowodowało jednak, że w 1850 roku osada liczyła już 1351 osób, czyli przyrost ludności w ciągu 20 lat wyniósł 371%. Bielszowice z typowo rolniczej wioski przeistoczyły się w zwartą osadę robotniczą.

W-polu
Chłopi podczas prac polowych

       Interesujące dane o Bielszowicach i panujących na ich obszarze w połowie XIX wieku stosunkach społecznych przytacza niemiecki badacz Felix Triest. Podaje on, że wieś składała się wówczas z dóbr rycerskich, folwarków Suwacz i Dorotka, obszaru kościelnego, a ponadto osiedli Pawłów, Liebsdorf, Redendorf i Kończyce. Bielszowice, Pniaki, Pawłów, Liebsdorf i Kończyce tworzyły jeden obwód gminny. Warto zacytować informacje dotyczące samych Bielszowic: Wieś Bielszowice wraz z wymienionymi koloniami graniczy od północy z lasem rudzkim i zabrzańskim, od południa z polami Halemby, od wschodu z polami należącymi do Nowej Wsi, a od zachodu z terenem Makoszowów i Przyszowic. Areał wraz z folwarkami Suwacz i Dorota wynosi: 1151 mórg pól uprawnych, 246 mórg łąk, 16 mórg ogrodów, 72 morgi pastwisk, 1511 mórg lasu, 17 mórg należących do dziedzica, 51 mórg zajmowanych przez drogi i nieużytki – razem więc 3057 mórg. Posiadłości wiejskie w Bielszowicach i Pniakach obejmują: 869 mórg pól uprawnych, 196 mórg łąk, 13 mórg ogrodów,  mórg pastwisk, 8 mórg należących do dziedzica, 2 morgi dróg i nieużytków; w sumie – 1099 mórg. Dane z 1865 roku podają więc następujący bilans zagospodarowania obszaru Bielszowic:

  1. Pola uprawne, łąki, pastwiska i ogrody – 925,56 ha
  2. Lasy – 543,96 ha
  3. Wody – 1,08 ha
  4. Drogi i nieużytki – 20,16 ha.

         Triest stwierdza, że we wsi zamieszkiwało 33 zagrodników, 39 półzagrodników i 64 chłopów małorolnych. Dziedzic (chodziło o Hugona Henckel von Donnersmarcka, władającego wsią od 1854 r.)  był w posiadaniu 30 koni, 12 wołów, 2 byków, 40 krów, 24 sztuk cieląt i 130 owiec. Trzoda była nadzwyczajnej jakości i składała się z najszlachetniejszych ras. We wsi hodowano w tym czasie 51 koni, 6 wołów, 1 byka, 225 krów, 60 cieląt, 4 kozy i 183 świnie. Triest podaje, że gleby były średniej jakości, jednak pole należące do dziedzica znajduje się w doskonałym stanie, dlatego że siane jest zboże najlepszej jakości i korzysta się z najlepszych maszyn i urządzeń. W omawianym czasie uprawiano w Bielszowicach ziemniaki, żyto, pszenicę, jęczmień i owies. W 1864 roku doliczono się 5 arendarzy, 4 kramarzy i handlarzy, 5 kupców, 2 rzeźników, 4 szewców, 3 krawców, 2 stolarzy, 2 stelmachów, 3 murarzy i 3 kowali.

Jak wyglądała siedziba dziedziców Bielszowic?

Bielszowice powstały w średniowieczu, a ich obszar był określany mianem dóbr rycerskich. Pierwsi dziedzice, Bielczowscy,  przyjęli zapewne nazwisko od nazwy osady. W późniejszych latach właściciele wsi zmieniali się niczym w kalejdoskopie – pomiędzy XVI a XIX wiekiem spotykamy  w Bielszowicach m. in. rody  Przyszowskich, Rayskich,  Rogojskich, Wilczków oraz Bobrowskich. Żaden z nich nie przywiązywał jednak wielkiej wagi do bielszowickiego majątku. Tutejszy dwór (czyli tzw. dziedzictwo) był więc niezwykle skromny. Co wiemy na jego temat?

dwor3
Ubogi dworek szlachecki. Czy podobnie wyglądała pierwotna siedziba dziedziców Bielszowic?

            Oddajmy w tym miejscu głos autorowi pierwszej monografii Bielszowic ks. Józefowi Knosale, który w 1928 roku wyjaśniał: Ciągłe zmiany właścicieli odbiły się bardzo niekorzystnie na całym dworze i na całem gospodarstwie. Wskutek tego ucierpiał także zamek a przede wszystkiem dlatego, że bardzo rzadko jakiś dziedzic bielszowicki mieszkał na zamku bielszowickim. Można powiedzieć, że przez ok. 200 lat właściciele Bielszowic posiadali równocześnie inne majętności i mieszkali poza Bielszowicami. Zamek bielszowicki zawierał najwyżej kilka pokoi, przeznaczonych na przejściowy pobyt właściciela, a poza tem mieszkali w nim inspektorowie dworscy, mający w zamku także swe ubikacje kancelaryjne. Więc nie można się dziwić, że zamek bielszowicki był prawie bez znaczenia i że dlatego doznawał tylko rzadkiej albo żadnej opieki. Tem tłumaczy się też fakt, że o zamku bielszowickim wspomina się w dokumentach bardzo rzadko kiedy albo wcale nic. Z tych skąpych wiadomości dowiadujemy się tylko, że zamek bielszowicki stał na miejscu, gdzie obecnie znajduje się mieszkanie radcy górniczego; dzisiejszy zamek stoi – można to twierdzić z całą pewnością – na fundamentach dawniejszego zamku. Stary park zamkowy również znajdował się tam, gdzie dzisiaj położony jest ogród zamkowy. Fundamenta dawniejszych zabudowań gospodarczych istnieją jeszcze pod dzisiejszemi stodołami i stajniami. Wspomniany przez J. Knosałę „zamek” to istniejąca do końca lat 60. XX w. świetlica górnicza, na fundamentach której wzniesiono obecny Dom Kultury.  Jej budynek powstał w XIX wieku, a do I wojny światowej mieściła się w nim siedziba Królewskiej Inspekcji Górniczej.

mapa wrede 1749
Bielszowice na mapie z roku 1749. Naprzeciw kościoła widoczne są zabudowania folwarku należącego do dziedziców.

            W trakcie trzeciego powstania śląskiego w budynku, znanym też pod nazwą „bielszowickiego zameczku”, działał sztab Grupy Operacyjnej „Wschód”. W celu upamiętnienia tego faktu w  1928 roku władze gminy oraz powstańcy ufundowali tablicę, którą umieszczono na frontonie budynku. Napis na niej głosił: W polskiej wierze wytrwał, zwyciężył i dopiął. Ku upamiętnieniu Powstania Górnośląskiego w miejscu postoju Grupy „Wschód” w maju 1921. Napis ten położyli obywatele Bielszowic. Pod inskrypcją umieszczono godło Polski.

zameczek1
Tzw. „bielszowicki zameczek” – późniejsza świetlica górnicza i pierwsza siedziba Domu Kultury

            Po II wojnie światowej zarząd nad budynkiem przejęła kopalnia „Bielszowice”.  Na parterze mieściła się sala taneczna z bufetem, w oddzielnym pomieszczeniu próby odbywała też kopalniana orkiestra dęta. Na piętrze można było skorzystać z biblioteki (w 1959 roku w jej zbiorach znajdowało się ponad 3000 tomów),  jak również z salonu telewizyjnego. W Domu Kultury działały  w latach 60. następujące zespoły: taneczny, żywego słowa, estradowy, plastyków i fotoamatorów.

Buntowniczy organista i „bielszowicka wiosna ludów”

Wiosna Ludów to seria zrywów rewolucyjnych i narodowych, jakie miały miejsce w Europie w latach 1848-1849. Nie ominęły one także Górnego Śląska.  W Bielszowicach do pierwszych wystąpień i buntów chłopskich doszło już w roku 1776. Co ciekawe, na czele protestu stanął wtedy miejscowy organista i nauczyciel Tomasz Wesołek.

         Wesołek to pierwszy znany z nazwiska bielszowicki nauczyciel (pojawia się w źródłach w roku 1744). Pochodził z Mysłowic. Zdaniem autora pierwszej monografii Bielszowic ks. Józefa Knosały, Wesołek posiadał „odpowiednie przygotowanie do nauczania”, a swą posadę „szczerze kochał”. Zanim trafił do Bielszowic, był krótko nauczycielem w Opawie, a następnie 22 lata pełnił funkcję organisty w Mokrem. Znał niemiecki, lecz nie zdołał go przyswoić swym podopiecznym, gdyż, wbrew zaleceniom władz,  w nauczaniu posługiwał się tylko polszczyzną.   Wesołek pracował w Bielszowicach ćwierć wieku, zmarł ociemniały w 1787 roku w wieku 95 lat. Znakomity rodzimy historyk Jan Stefan Dworak określił zajścia z jego udziałem mianem „pierwszego objawu walki klasowej chłopstwa pańszczyźnianego z feudałami […] do którego w powiecie bytomskim pierwszą żagiew podnieśli chłopi bielszowiccy”.  Wesołkowi pojęcia takie, jak „walka klasowa” czy „żagiew”  były zapewne nieznane; jego wyczulenie na kwestie społeczne oraz osobista odwaga zasługują jednak na uznanie. „Buntowniczemu organiście” przysługuje więc miano pierwszego bielszowickiego ludowego trybuna. Warto dodać, że nauczycielem  był także syn Wesołka, Wawrzyniec. W odróżnieniu od ojca był on jednak postacią zdecydowanie mniej barwną.

bunt
Bunt chłopski z XIX w.

         Nowy etap niepokojów społecznych nastąpił wraz z przejęciem bielszowickiego majątku przez  Hermana Roberta de Brase w 1843 roku. Nowy dziedzic surowo traktował poddanych, co powodowało częste zatargi. Rozeźlenie chłopów osiągnęło apogeum  w sierpniu 1844 roku, gdy de Brase odmówił im darmowego wiktu podczas żniw. Bielszowiccy zagrodnicy porozumieli się wtedy z sąsiadami z Ornontowic, co groziło eskalacją zajść. Ostatecznie na skutek pośrednictwa starosty bytomskiego von Tieschowitza i właściciela Chudowa i byłego dziedzica Bielszowic Aleksandra de Bally, spór zażegnano. Jednakże ta swoista „bielszowicka wiosna ludów” miała swój ciąg dalszy, gdy 23 grudnia 1844 roku wezwany do pracy we dworze Piotr Kowol odmówił wykonania pańszczyzny, a po jego stronie stanęli inni robotnicy. Przybyły na miejsce urzędnik Winkler podczas prób negocjacji został pobity i dopiero wskutek interwencji żandarmerii udało się Kowola aresztować i przywrócić porządek. Kolejnym etapem zatargu było podpisanie przez bielszowiczan petycji dotyczącej zaprzestania polowań przez dziedzica na chłopskich gruntach. Gdy zaś w marcu 1849 roku rozpędzono parlament frankfurcki, bielszowiccy chłopi gremialnie odmówili płacenia podatków. Innym wyrazem oporu było popieranie przez mieszkańców Bielszowic podczas wyborów kandydatury znanego działacza społecznego i przeciwnika germanizacji ks. Józefa Szafranka.

Bielczowscy – pierwsi właściciele Bielszowic

     Najstarsza wzmianka na temat Bielszowic pochodzi z 1452 roku. Dwadzieścia lat później, 3 sierpnia 1472 roku, pojawia się informacja o ich właścicielu – Macieju Bielczowskim (w oryginalnej pisowni: Matiey Bielczowsky). Wszystko wskazuje na to, że był on pierwszym dziedzicem wioski; jego potomkowie władali Bielszowicami (z małymi przerwami) do połowy XVII wieku. Co o nich wiemy?

1452
Dokument z 1452 r. jako pierwszy wymieniający miejscowość Bielszowice

     Wiele przemawia za tym, że w początkowym okresie swego istnienia Bielszowice były uzależnione od sąsiednich Kochłowic. Wspomniany Maciej Bielczowski  ożenił się bowiem z siostrzenicą tamtejszego dziedzica Stanisława Rudzkiego, Barbarą. Rudzcy władali Kochłowicami od 1451 roku i być może stamtąd Bielszowice skolonizowano lub też nadano rycerzowi, który przyjął przydomek „z Belczowicz”.

     Maciej bardzo szybko stał się postacią wpływową. W  jego posiadaniu, oprócz majątku bielszowickiego, był staw nieopodal Bytomia zwany „na mokrzyskach” (oddał go w 1501 roku miastu w zamian za zwolnienie od podatków i nadanie przywileju warzenia piwa). Od 1498 roku wioską władał Jan Bielczowski, zapewne syn Macieja, który oprócz Bielszowic posiadał  Kozłową Górę, ogród w Raciborzu i dobra pod Niemodlinem, pełniąc jednocześnie urząd starosty krajowego w Bytomiu.  Pierwsi dziedzice naszej miejscowości byli więc stosunkowo majętni i z całą pewnością cieszyli się w okolicy poważaniem. Jan Bielczowski ponownie pojawia się w źródłach 16 września 1511 roku – tym razem jako świadek w dokumencie wystawionym przez księcia opolskiego Jana II Dobrego.

     W końcu XV wieku Bielczowscy dzielili bielszowicki majątek z inną wpływową rodziną, Przyszowskimi (właścicielami Przyszowic i Świętochłowic). Nie można ustalić dokładnie, do kiedy ów podział się utrzymywał, ani kiedy Bielczowscy na pewien czas utracili wieś (w 1584 roku osada znajdowała się w  rękach Katarzyny Schilhan z Otmętu oraz Jerzego Rayskiego z Rajska).

     Pod koniec XVI wieku w Bielszowicach zapanował protestantyzm. Za zamianę obowiązującego w osadzie wyznania odpowiedzialni byli Jerzy Bielczowski i Jerzy Rayski. Trudno określić, kiedy Bielczowscy na powrót stali się dziedzicami osady. W 1620 roku na terenie wsi znajdowały się już  trzy folwarki, co wynikało z faktu, że była w posiadaniu trzech właścicieli – obok Biel­czow­skiego i Rayskiego również Małgorzaty Przyszowskiej.

     Jerzy Bielczowski dość często pojawia się w źródłach. Wiemy, że w 1616 roku pełnił wraz z Mikołajem Blachą z Łubia na Rybnej rolę pełnomocnika dzieci zmarłego Wacława Blachy z Łubia na Lasowicach podczas zatwierdzania dokonanej w 1603 roku sprzedaży wsi Lasowice i Sowice kanclerzowi księstwa karniowskiego Walentynowi Dresslerowi.

     Zachował się też dokument  datowany na 29 września 1607 roku wystawiony w Bielszowicach, w którym dziedzic wzywa spadkobierców Stanisława Rayskiego do spłaty długów zmarłego w wysokości 100 talarów. Z kolei 19 kwietnia 1608 roku Bielczowski wystosował z Bielszowic list do starosty ziemskiego Bernarda Lichnowskiego w sprawie spadku po pisarzu ziemskim Zygmuncie Kamieńskim (sprawa sądowa ciągnęła się przez kilka kolejnych miesięcy). W styczniu 1615 roku dziedzic Bielszowic (tytułowany w dokumencie też jako pan na Nakle) został wezwany przez braci Jana i Bartłomieja z Kozłowa na Makowczycach na świadka bijatyki w bytomskiej gospodzie w roku 1614, w czasie której poraniony szablą został niejaki Jerzy Suchodolski. Ciekawa jest też wzmianka z roku 1616, w której pojawia się postać Jędrzeja młodszego Bielczowskiego (zapewne syna Jerzego) podającego do sądu Fryderyka Rymułtowskiego za samowolną rozbiórkę karczmy w Zawiści koło Kozłowej Góry i przywłaszczenie jej budulca. Natomiast potwierdzeniem podziału bielszowickiego majątku jest pismo wystosowane z Bielszowic 6 marca 1626 roku, w którym Paweł z Przyszowic na Bielszowicach Przyszowski wypowiada się w sprawie procesu między Jerzym starszym Bielczowskim a Janem na Kozłowej Górze Nosem. W 1630 roku kolejny przedstawiciel Przyszowskich w Bielszowicach, Stanisław, wyprawił huczną zabawę, w trakcie której doszło do bójki o majątek między Adamem Starzyńskim a Mikołajem Suchodolskim (sprawa miała swój finał w sądzie).

     Kolejnym przedstawicielem rodziny Bielczowskich był Jerzy młodszy Bielczowski (zapewne syn Jerzego starszego i brat Jędrzeja). Dysponujemy na jego temat kilkoma interesującymi informacjami: 2 stycznia 1630 roku w Bytomiu zeznawał on w jednym z procesów o zapis majątkowy, dzień później był świadkiem w sprawie pomiędzy Mikołajem z Walesławic na Kozłowej Górze Suchodolskim a Henrykiem Rymułtowskim, zaś 5 marca 1630 roku jego nazwisko pojawia się w protokole zeznań w sprawie sądowej Krzysztofa Jarząbka. Z kolei 9 września 1630 roku Bielczowski wraz ze Stanisławem Kamieńskim przewodniczył przesłuchaniu świadków w dwóch rozprawach sądowych toczonych w sądzie ziemskim państwa bytomskiego (zeznania odbyły się w miechowickiej karczmie). W podobnej roli wystąpił u boku Jakuba Guznara w trakcie rozprawy w sądzie ziemskim w Bytomiu w sprawie pomiędzy Krzysztofem Suchodolskim a Janem Ozorowskim o poddanych w majątku w Miechowicach w dniu 2 stycznia 1631 roku. Poświadcza to jedynie, że należał do postaci wpływowych i szanowanych.

     Innym przedstawicielem Bielszowskich (w tym czasie w zachowanej dokumentacji następuje już zmiana pisowni nazwiska rodu –  z Bielczowski na Bielszowski) był Mikołaj, wezwany przez Daniela Starzyńskiego pismem z 2 października 1652 roku na świadka procesu toczonego przeciw Jerzemu Rymułtowskiemu młodszemu. Także w tym przypadku dziedzic określany jest jako pan na Nakle (Mikołaj z Bielszowic na Nakle Bielszowski). Z kolei w grudniu 1653 roku Mikołaj Bielszowski wystosował pismo do urzędu ziemskiego państwa bytomskiego w sprawie uregulowania kwestii finansowych ze swą siostrą Dorotą z Bielszowskich Starzyńską. Wynika z tego, że rody Bielszowskich i Starzyńskich były od jakiegoś czasu skoligacone. Niebawem też majątek należący do Mikołaja został wydzierżawiony (zaświadcza o tym notatka kancelisty Gabriela Henckla z 13 marca 1654 roku, jak również pismo Bernarda Larysza do starosty ziemskiego państwa bytomskiego Joachima Bujakowskiego z 22 marca 1654 roku).

     Bielszowscy ostatecznie utracili wieś około połowy XVII wieku. W roku 1689 Bielszowice przeszły na własność rodu Rogojskich z Rogoźnika. Pamiątką po pierwszych dziedzicach jest dziś nazwa miejscowości, choć niektórzy historycy sugerują, że wzięła się ona raczej od nazwy potoku przepływającego przez wioskę.