Dworzec kolejowy – zapomniana perła bielszowickiej architektury

Pod koniec XIX stulecia liczba mieszkańców Bielszowic przekroczyła 7 tysięcy. Na przestrzeni zaledwie pół wieku miejscowość, do niedawna kojarzona niemal wyłącznie z rolnictwem, przedzierzgnęła się z niewielkiej, peryferyjnej wioski w zwartą osadę robotniczą. Po uruchomieniu kopalni „Bielszowice” jednym z głównych celów jej kierownictwa stało się usprawnienie komunikacji  z sąsiednimi miejscowościami, z których pochodziło wielu pracowników zakładu. Dlatego już pod koniec XIX wieku pojawiły się plany wzniesienia w Bielszowicach dworca kolejowego.

         Także ówczesne władze dążyły do stworzenia łączności  kolejowej między Gliwicami a Katowicami. Trasa nowej linii miała przebiegać z Gliwic obok państwowych kopalń węgla kamiennego w Makoszowach i Bielszowicach do Ligoty koło Katowic. Jej projekt powstał w 1898 r. (początkowo miała być jednotorowa, z tym że wykup gruntów i budowę obiektów inżynierskich wykonano od razu pod dwa tory). Budowę rozpoczęto we wrześniu 1900 r. (zezwolenie wydano 8 sierpnia 1900 r.), ale dopiero od lipca 1903 r. układano nawierzchnię (począwszy od Sośnicy). Z dniem 18 stycznia 1904 r. puszczono tędy pierwsze pociągi z węglem z Bielszowic (linia funkcjonowała formalnie jako bocznica kopalniana). Dopiero 30 września 1904 r. nastąpił odbiór techniczny całej trasy i 1 października 1904 r. jej oddanie do ruchu. Obchodzono to w Bielszowicach z wielką pompą.

dworzec1
Dworzec kolejowy w Bielszowicach na początku XX w.

         W 1906 roku czasopismo „Głos Śląski” donosiło, że nową kolejkę postanowiła wybudować królewska inspekcja górnicza z Bielszowic do szybu „Zeroschacht”.  Nowa kolejka ma być także połączona z torem, idącym z Gliwic do Poremby. Rozbudowa sieci kolejowej na obszarze Bielszowic trwała więc w najlepsze. W okresie powstań śląskich kolej wykorzystywano natomiast do zaopatrywania walczących oddziałów. Nad jego sprawnym przebiegiem w trakcie trzeciego powstania w maju 1921 roku czuwał ośrodek dyspozycyjny mieszczący się właśnie w Bielszowicach. W latach II Rzeczypospolitej bielszowicki dworzec należał do najbardziej reprezentacyjnych budynków na terenie gminy. Stał się miejscem, w którym witano oficjalne delegacje świeckie i kościelne.  Niebawem  kolej utraciła jednak monopol na komunikację, bowiem  w 1936 roku otwarto linię autobusową łączącą Bielszowice z Wirkiem.

dworzec22
Budynek dworca po II wojnie światowej

         Teren dworca znajdował się stosunkowo daleko od centrum Bielszowic. Aby dotrzeć na miejsce, należało przejść pieszo ponad kilometr ówczesną Haupstrasse (czyli ulicą Główną, obecną Kokota), a następnie skręcić w lewo w biegnącą pomiędzy rozlewiskami ulicę Dworcową (dziś bez nazwy; liczyła kilkaset metrów długości).  Warto w tym miejscu dodać, że dworzec należał do najbardziej okazałych budynków naszej miejscowości. Mieściły się w nim nie tylko kasy biletowe, ale także  duża poczekalnia i, szczególnie popularny wśród podróżnych, bufet. Na piętrze znajdowało się mieszkanie zawiadowcy stacji. Efektownie prezentował się plac dworcowy, na którym królowała piękna fontanna. Aby wejść na peron, należało pokonać kilka schodów (dziś znajduje się w ich miejscu kolejowy nasyp). Na peronie upływający czas odmierzał duży zegar. Z Bielszowic można było dojechać do Ligoty, a także do Zabrza i Gliwic. Pierwsza z wymienionych tras cieszyła się szczególną popularnością wśród pielgrzymów – oto relacja z 1926 roku zawarta na łamach „Gościa Niedzielnego”: W niedzielę, dnia 11 b.m. [lipca] urządził nasz gorliwy ks. Proboszcz Buschmann pielgrzymkę jubileuszową do Panewnik. […] O kwadrans na dziewiątą odmówił w kościele ze zebranymi matkami Wielebny ks. Proboszcz przepisane modlitwy odpustowe. Potem uformował się pochód z krzyżem na czele. Mimo niepogody zebrało się przeszło 700 matek. Ks. Proboszcz przez całą drogę aż na dworzec odmawiał z nami różaniec. Po przybyciu do Panewnik śpiewałyśmy z ks. Proboszczem drugą część różańca. Przywitał nas serdecznie jeden z wiel. O.O. Franciszkanów. Następnie po wstąpieniu do kościoła odmówiłyśmy z naszym duchownym przewodnikiem modlitwy, po których odbyło się przepiękne nabożeństwo z asystą z poprzedzającem kazaniem. O wpół do drugiej znów odbyły się modlitwy odpustowe i droga krzyżowa z ks. Proboszczem, potem znowu kazanie dla matek przez jednego z księży Franciszkanów, które nam jasno przed oczy stawiło nasze obowiązki. O godzinie 3-ciej była litanja, wystawienie Przenajświętszego Sakramentu i błogosławieństwo sakramentalne. Potem uformował się pochód i ruszyłyśmy na dworzec, śpiewając znów trzecią część różańca. Wspomniany w tekście ks. proboszcz Franciszek Buschmann bardzo często korzystał z kolei prywatnie, m. in. gdy odwiedzał swą rodzinę w Jemielnicy.

nastawnia
Budynek nastawni

         Na terenie  dworca nie było lokomotywowni ani wieży wodnej; nie zdecydowano się też wykonać zadaszenia peronów. Bielszowicki dworzec odgrywał jednak ważną rolę z punktu widzenia przemysłu.  Transportowano tędy węgiel z położonej nieopodal kopalni (dane z 1929 roku wskazują, że przewieziono aż 569 315 ton węgla; liczby te uległy zwielokrotnieniu po II wojnie światowej).

         Budynek dworca przetrwał do początku lat 80. XX wieku. Obecnie jedynym śladem po stacji kolejowej Bielszowice jest tzw. nastawnia, czyli posterunek techniczny mieszczący urządzenia do zdalnego sterowania ruchem kolejowym.

Niezwykłe losy kopca powstańczego

 W latach 1919 – 1921 bielszowiccy powstańcy zapisali piękną kartę w zmaganiach o polskość ziemi śląskiej. W trakcie trzeciego powstania śląskiego poległo 15 mieszkańców naszej miejscowości, a wielu odniosło rany. Do września 1939 roku tamte wydarzenia upamiętniał niezwykły obiekt – kopiec powstańczy.

            W latach 1918 – 1922 Bielszowice były widownią licznych manifestacji, strajków i demonstracji robotniczych. Niemcy, choć znajdowali się w mniejszości (byli to przeważnie pracownicy dozoru kopalnianego, nauczyciele i urzędnicy; za nieformalnego przywódcę tej części bielszowickiej społeczności uchodził ówczesny proboszcz ks. Franciszek Buschmann, o którym więcej opowiemy w innej relacji), nie zamierzali łatwo ustąpić. W efekcie kampania poprzedzająca plebiscyt miała niezwykle gwałtowny przebieg, a Polaków spotykały liczne szykany.

           W trakcie pierwszego powstania śląskiego strajkowała bielszowicka kopalnia, choć w samej miejscowości nastroje były spokojne. Najbardziej zaciekłe walki o Bielszowice toczono w czasie drugiego powstania śląskiego w sierpniu 1920 roku, zaś podczas trzeciego powstańcy opanowali wspomniany teren, wcześniej dekonspirując 120-osobową niemiecką bojówkę. Utworzono wówczas liczącą blisko 600 członków Straż Obywatelską. Bielszowice stały się ponadto istotnym ośrodkiem dyspozycyjnym – siedzibę miał tu sztab Grupy „Wschód”, zaś rada gminna wydawała własne bony zastępcze o treściach patriotycznych. Warto dodać, że w walkach w okolicach Koźla uczestniczyło ponad tysiąc bielszowickich powstańców.

kopiec1
Kopiec powstańczy około 1930 r.

            Od zakończenia I wojny światowej stanowiący większość Polacy starali się uzyskać polityczną kontrolę nad miejscowością. W listopadzie 1919 roku wybory komunalne zakończyły się pełnym sukcesem strony polskiej, która zdobyła komplet 12 mandatów. Systematycznie odradzało się też polskie życie narodowe: pomiędzy listopadem 1918 a grudniem 1919 roku działała tu Rada Robotnicza, od listopada 1918 do lutego 1920 roku również polska Rada Ludowa, w lutym 1919 roku powstała natomiast komórka Polskiej Organizacji Wojskowej (POW). Utworzone zostały ponadto Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, Towarzystwo Śpiewu „Jutrzenka” oraz liczne oddziały ugrupowań politycznych. W 1920 roku powołano także do życia Towarzystwo Sportowe „Jastrząb”, przekształcone kilka lat później w Klub Sportowy „Zgoda” na mocy fuzji z „Sokołem”. W trakcie plebiscytu z marca 1921 roku zdecydowana większość głosujących w Bielszowicach (71%) opowiedziała się za przyłączeniem Górnego Śląska do Polski.

meyer
Archiwalne zdjęcie prezentujące nieistniejący pomnik Eduarda Meyera

           Wielu zamieszkujących miejscowość Niemców zdecydowało się opuścić Bielszowice i przenieść na stałe do Niemiec (granica polsko – niemiecka leżała zaledwie kilka kilometrów na zachód – biegła wzdłuż  potoku Czerniawka). Przejęcie Bielszowic przez oddziały Wojska Polskiego miało miejsce 28 czerwca 1922 roku. Na uroczystości obecny był m. in. Wojciech Korfanty cieszący się tu ogromną popularnością. Od września 1922 roku język polski stał się wykładowym w bielszowickich szkołach.  Większość mieszkańców Bielszowic powitała włączenie osady w granice odrodzonej Polski z entuzjazmem i nadzieją, a miejscowy oddział Związku Powstańców Śląskich wyszedł z inicjatywą usypania z tej okazji kopca powstańczego. Spotkało się to z powszechną aprobatą bielszowiczan. Prace przy budowie ruszyły jesienią 1923 roku.  Jak donosiło czasopismo  „Katolik”,  Na pamiątkę połączenia Górnego Śląska z Polską sypią dawniejsi powstańcy i górnicy kopiec z ziemi na wzór kopca Kościuszki i innych. Średnica obiektu u podstawy wynosiła 10 metrów. Kopiec wznosił się na wysokość kilku metrów, a wieńczył go duży, kulisty głaz. Według relacji uczestników budowy, w jej trakcie zwożącym ziemię ochotnikom przygrywała kopalniana orkiestra (warto dodać, że zużyto wtedy kilkaset metrów sześciennych ziemi). Przez kolejnych piętnaście lat tzw. planty, jak nazywano okalający kopiec niewielki park,  były ulubionym miejscem spacerowym bielszowiczan. Jego dodatkową atrakcję stanowiła zabytkowa, pochodząca z połowy XVIII wieku figura św. Jana Nepomucena (obecnie rzeźba stoi na placu kościelnym).

komunista
Pomnik przyjaźni polsko-radzieckiej wybudowany na miejscu dawnego kopca powstańczego

            Kres temu urokliwemu miejscu położyła niemiecka agresja na Polskę. We wrześniu 1939 roku, po kilku dniach zaciekłych walk o miejscowość z udziałem m. in. oddziału bielszowickich powstańców pod wodzą Mikołaja Pośpiecha (który zginął w trakcie walk), Bielszowice znalazły się w ręku Niemców. Jedną z pierwszych decyzji władz okupacyjnych było rozebranie kopca. Do prac zapędzono Polaków, głównie dawnych powstańców. Ziemię przewieziono na teren przykościelnego ogrodu, gdzie zasypano piękną sadzawkę (jak na ironię założoną wiele lat wcześniej przez zdeklarowanego Niemca proboszcza Buschmanna), zaś wspomniany kamień rozbito młotami.

            To jednak nie koniec naszej opowieści. Kopiec powstańczy został co prawda zburzony, jednak po II wojnie światowej ówczesne władze ustawiły na jego miejscu pomnik przyjaźni polsko – radzieckiej. Wieńczący go żelazny kwietnik odstręczał napisem sugerującym „wieczne polsko-radzieckie braterstwo”. Pięknie prezentowała się jedynie marmurowa podstawa. Jak się okazuje, nie bez przyczyny, jest to bowiem fragment przepięknego monumentu – pomnika dawnego dyrektora huty „Pokój” Eduarda Meyera, rozebranego i częściowo przetopionego po II wojnie światowej. Jego inna część (z zachowanym nazwiskiem niemieckiego dyrektora nowobytomskiej huty – sprawdźcie sami!) znajduje się w przykościelnym ogrójcu. Trudno ustalić, w jakich okolicznościach się tam znalazła. Można przypuszczać, że za jej sprowadzenie do Bielszowic mógł być odpowiedzialny ówczesny proboszcz ks. Kazimierz Jadamus, który pełnił funkcję doradcy katowickiej kurii w sprawach budownictwa sakralnego.